sobota, 13 maja 2023

Skuteczność czy efektywność?

 




Nazwijmy ją Marzena – była menedżerką w pewnej spółce.

Pracowita, mądra, inteligentna, ambitna.
Prezes cenił ją za doskonałą jakość pracy i polegał na niej w trudnych projektach.

Trudne projekty mnożyły się, a ona rzucała się w wir pracy i dowoziła - wszystko na czas, wszystko najlepszej jakości, wszystko z uśmiechem, oczywiście pracując po godzinach, w weekendy i święta.

Gdy miała przed sobą kolejny szczególnie ambitny projekt, a niespodziewanie zaczęła mówić o tym, że nie da rady, że jest potwornie zmęczona, szef zafundował jej coaching.

💥Bo przecież firma musi działać i zarabiać. Kto ma to rozumieć, jak nie ona – prawa ręka prezesa?
Tylko tyle, że ona była na skraju wypalenia, coraz gorzej się czuła i mniej spała.

💥Oczywiście wiedziała, że musi odpocząć, tylko czekała z tym odpoczynkiem … na co? Na wypalenie? Na coaching?

💥Szkoda, że tak często bagatelizujemy stare chińskie przysłowie, które mówi że "IM BARDZIEJ SIĘ SPIESZYSZ, TYM WOLNIEJ POWINIENEŚ IŚĆ".
Optymalizacja wysiłków i uważność nie jest potrzebna nigdy tak bardzo, jak wtedy gdy się spieszysz.

💥 Trochę się zdziwiła, gdy zapytałam ją kiedy jest skuteczna, a kiedy efektywna.
Oczywiście wie, że skuteczność to wyniki, to osiąganie zamierzonych celów, a efektywność to osiąganie celów w sposób ekonomiczny, wydajny i z minimalizacją zasobów, takich jak czas, pieniądze, wysiłek.

Wie, że trzeba zadbać o proces dochodzenia do celu.
Ale w jaki sposób dba?

💥Jak często pracuje nad tym, żeby zoptymalizować pracę, delegować zadania, odpoczywać?
Kiedy w interesie i jej, ale i szefa jest, żeby wykazała się asertywnością?
Gdzie jest granica między perfekcjonizmem, a jakością?

💥Menedżer musi to wiedzieć, bo odpowiada nie tylko za swoje zaangażowanie, ale i za zaangażowanie zespołu. Bo jego zachowania modelują zachowania grupy.
Bo odpowiada za to, kim się stają ludzie realizując swoje zadania - czy mają energię do pracy, czy patrzą na swoją pracę ze wstrętem, a może z ciekawością?

Warto dodać, że umiejętny proces dochodzenia do celów buduje naszą odporność psychiczną.
Sama bardzo dbam o proces - o swoją kondycję, o energię i świeżość. 
Świeżość spojrzenia jest w moim wypadku (i nie tylko moim) kluczowa, bo projekty rozwojowe to kreatywne projekty.
Dbałość o energię jest kluczowa zawsze, szczególnie, gdy czujesz się zmęczony i zagrożony wypaleniem zawodowym. 


niedziela, 7 maja 2023

Spokój lidera

 

"Ptaki do was lgną, bo jesteście spokojni i nie wykonujecie gwałtownych ruchów" -  powiedziała opiekunka papug. 

Wszyscy wiemy, że tak właśnie jest, prawda?

Jeśli spokojnie się zachowujemy, zwierzęta mają do nas zaufanie.

Ale jak często myślimy o tym, że spokojne zachowanie przyciąga też ludzi?


Ważne, żeby o tym pamiętać, jeśli liderujemy jakiejkolwiek grupie.

Ważne, żeby nauczyć się "odpalać" swój wewnętrzny spokój.

(Ten zewnętrzny - gdy zachowujesz "poker face", a w środku gotujesz się z wściekłości - się nie liczy. Jest do szybkiego zidentyfikowania.)

Jak to zrobić?

Najpierw przeanalizujmy sytuacje, w których zachowujemy się spokojnie.

Dla każdego to zapewne inne sytuacje, i tylko pracując indywidualnie jestem w stanie pomóc komuś "namierzyć" swoje wyzwalacze spokoju, ale dla użytku ogólnego zaryzykuję i uogólnię, bo są przecież wyzwalacze, które działają u większości osób.


💥Z moich obserwacji wynika, że najczęściej jesteśmy spokojni wtedy, gdy mamy doświadczenie w obszarze, w którym się poruszamy (na przykład w zarządzaniu ludźmi, w prowadzeniu wykładów czy warsztatów).

Czemu? bo wtedy nie boimy się nieprzewidzianych sytuacji, tyle już ich przeszliśmy!

💥Jesteśmy spokojniejsi, gdy wierzymy w swoje możliwości i możliwości swojego zespołu

💥i gdy doskonale panujemy nad emocjami.

💥Jesteśmy spokojni gdy wiemy dokąd dokładnie zmierzamy, co chcemy osiągnąć i gdy potrafimy podnosić się po porażkach.

💥I gdy potrafimy spojrzeć z perspektywy na bieżącą sytuację - lekko się zdystansować.

💥I gdy nie zagraża nam realne niebezpieczeństwo.

Swoim coachingowym Klientom - którzy chcą odnaleźć w konkretnej sytuacji spokój - proponuję czasem spojrzenie z perspektywy - roku, dwóch, pięciu lat, czasem pracujemy nad znalezieniem rozwiązania i wykonaniem pierwszego kroku, czasem nad uzupełnieniem wiedzy, czasem wzmacnianiem pewności siebie.

Czasem przydają się metody zarządzania emocjami, medytacja, ruch na świeżym powietrzu, kontakt z przyrodą.

Czasem budowanie odporności psychicznej.

Wszystkich możliwości pomocy sobie, żeby emanować spokojem nie jestem w stanie opisać, opiszę, bo wiele zależy od indywidualnej sytuacji. Co więcej, czasem to proces wymagający współpracy z fachowcem - coachem lub terapeutą.

No ale spójrzmy na spokój z jeszcze jednej perspektywy - zastanówmy się, czy żeby przyciągać ludzi wszyscy mamy być oazą spokoju, poruszać się spokojnie, mówić spokojnie, nie wściekać się?

Moim zdaniem absolutnie nie o to chodzi.

Bo jest w porządku, gdy pokazujemy ludziom naturalne emocje, nawet jeśli czasem emocje nas poniosą.

Ważne, żebyśmy umieli wrócić do stanu wewnętrznej stabilności, przeprosić, wybaczyć sobie i innym, i dalej iść w wyznaczonym kierunku - z dobrą intencją i właściwą sobie dynamiką.

"Masz w sobie spokój i energię" - to chyba najwartościowszy komplement, jaki otrzymałam od mojego Klienta.

Bo spokój nie musi oznaczać braku energii, bo chcemy pracować z ludźmi, którzy są spokojni, ale nas nie uśpią, z którymi mamy dobry kontakt i nie boimy się nieprzewidzianych ekscesów.

Temat niewyczerpany i mogłabym tak pisać i pisać.

Dotyczy nas wszystkich.

Ja dzięki pracy nad sobą, konkretnym działaniom, medytacji i życiowemu doświadczeniu mam coraz więcej spokoju.

Ale nie mam magicznej pigułki, która zmienia ludzi choleryków w baranki.

Mam tylko garść metod i narzędzi, którymi można się posłużyć w swojej indywidualnej drodze.

środa, 12 kwietnia 2023

Angażujące przywództwo

 

Jak pisać o angażującym przywództwie?
Najlepiej krótko i prosto.

Ale pisać, bo to ważny temat - szczególnie w świecie wypalenia, aktywnego niezaangażowania pracowników.



Zacznijmy od zdefiniowania pojęcia:
💥 Angażujące przywództwo to styl kierowania, w którym lider zachęca i motywuje swoich podwładnych do działania poprzez nawiązanie z nimi bliskiej relacji opartej na zaufaniu, szacunku i otwartości.
Taki lider stawia na partycypacyjny styl pracy, uwzględnia opinie i sugestie swojego zespołu i angażuje ludzi w proces podejmowania decyzji.
Udziela ludziom wsparcia i pomocy przy rozwiązywaniu problemów oraz wspiera rozwój ich umiejętności i kompetencji.

💥Celem jest nie tylko osiągnięcie celów organizacji, ale również rozwijanie i motywowanie pracowników do samodoskonalenia i osiągania sukcesów w swojej pracy.
Angażujący lider buduje silne relacje w zespole, co przekłada się na wyższą jakość pracy, większą produktywność oraz wzrost zaangażowania pracowników w realizację celów firmy.

💥 Angażujący przywódca ma potencjał, żeby stworzyć wysoko skuteczną i innowacyjną uczącą się organizację .

Jakie kompetencje powinien mieć, żeby osiągać swoje cele?
Wymienię najważniejsze:
Pierwszą jest komunikacja, czyli:
- zdolność do jasnego i efektywnego przekazywania informacji,
- umiejętność występowania na forum, tworzenia inspirujących angażujących komunikatów,
- oraz słuchanie ludzi, wykazywanie zainteresowania ich perspektywą i opiniami.
Kolejna to budowanie relacji i empatia - chodzi o zrozumienie i uwzględnienie emocjonalnych potrzeb zespołu, o okazywanie zainteresowania spojrzeniem ludzi na sytuację i ich doświadczeniami.
No i partycypacja, kluczowa w coachingowym zarządzaniu, czyli umiejętność angażowania zespołu w proces podejmowania decyzji, słuchanie sugestii i pomysłów, budowanie zaufania.
Angażujący przywódca musi też umieć rozwiązywać konflikty, potrafić negocjować oraz być otwartym na szukanie kreatywnych i konstruktywnych rozwiązań.
Kolejna kompetencja to dbałość o rozwój pracowników.
A także budowanie siły i odporności psychicznej swojej i zespołu (między innymi organizacja pracy i radzenie sobie z wyzwaniami i porażkami)
Niezbędna jest też umiejętność motywowania do osiągania celów organizacji, wykazywanie entuzjazmu, wsparcie w procesie dochodzenia do celów, umiejętność udzielania informacji zwrotnej i doceniania. (o docenianiu już kiedyś pisałam)
oraz (często marginalizowana)
pozytywna postawa - pozytywne podejście do pracy i zespołu, wykazywanie entuzjazmu i zadowolenia z wykonywanej pracy.

Znacie takich przywódców, ludzi, których podejście do zarządzania i styl przywództwa zyskały uznanie w środowisku biznesowym i są często postrzegane jako wzór dla innych menedżerów?
Ja podam cztery przykłady polskich i zagranicznych liderów z uzasadnieniem ich wyboru:
💥 John Wooden, były trener drużyny koszykówki UCLA (na zdjęciu) - znany z partycypacyjnego podejścia do prowadzenia drużyny, angażowania graczy w proces podejmowania decyzji i rozwijania ich umiejętności, a także z pozytywnego podejścia do porażek.
💥 Mary Barra, CEO General Motors - zdobyła uznanie za swoje partycypacyjne podejście do zarządzania, szczególnie w trudnych okresach dla firmy, jakim było odkrycie wady fabrycznej w samochodach i prowadzenie procesu rekordowych liczby recalli.
💥 Małgorzata Adamkiewicz, Dyrektor Zarządzająca PZU Życie S.A.- znana ze swojego podejścia opartego na zaangażowaniu i uwzględnieniu potrzeb pracowników w podejmowanych decyzjach. W PZU Życie stworzyła kulturę organizacyjną opartą na zaufaniu, innowacyjności i odpowiedzialności, co przyczyniło się do zwiększenia wyników finansowych i zadowolenia klientów.
💥 Rafał Brzoska, CEO i współzałożyciel InPost- uznawany za angażującego lidera, ponieważ potrafi stworzyć wokół swojej firmy atmosferę zaangażowania i motywacji, a także aktywnie słucha opinii pracowników i wykorzystuje ich pomysły w procesie podejmowania decyzji. Dzięki temu InPost odnosi sukcesy na rynku i jest uważany za jedną z najbardziej innowacyjnych firm w Polsce. W każdym przypadku za opisanymi ludźmi stoi szereg doświadczeń, kompetencji, lata pracy i uważne podejście do ludzi, zespołów i aktualnej sytuacji.

sobota, 25 marca 2023

Nie zadzwoniłam do Szybmorskiej.






Nie zadzwoniłam do Wisławy Szymborskiej, nie zadzwoniłam, bo bałam się powiedzieć, że jestem chora i nie przyjadę. A zaprosiła mnie listownie do przyjazdu i podała mi numer swojego telefonu, gdy napisałam, że piszę pracę magisterską na temat jej poezji.


Nie przyjechałam, bo byłam bardzo chora - walczyłam o życie, zdrowie i myślałam tylko o tym, żeby być w stanie opiekować się dzieckiem.
No i czasy były inne - wyjazd do Krakowa nie był chwilą – samochodu nie miałam, więc musiałabym kogoś prosić o podwiezienie, a żyłam w poczuciu winy, że skoro jestem chora, to i tak zajmuję innym za dużo czasu, więc nie mogę prosić o kolejne przysługi.
Musiałabym chora tułać się po pociągach, a potem przemieszczać po Krakowie, a na to nie miałam siły, więc praca magisterska: „Wisława Szymborska - zarys monograficzny twórczości poetyckiej” musiała się napisać w moim przekonaniu bez Szymborskiej.  


Tak, wiem, że mogłam choć zadzwonić – podała mi przecież swój numer telefonu. Nie była wtedy jeszcze obleganą noblistką (Nobla dostała dopiero w 1997 za rok 1996), nie interesowało się nią wiele osób i teraz myślę, że zrozumiałaby, i porozmawiała choć ze mną chwilę.


No ale nie spotkałam się z nią , zastygłam w poczuciu winy - bo to z mojej strony karygodna niekonsekwencja – proszę o spotkanie, a nie mogę przyjechać.
Nie, tak nie wypada, nie można!!!  Pozostaje mi zapaść się pod ziemię i nie wysyłać jej pracy magisterskiej (bo pewnie powie, ze jest słaba i pisana bez niej).
Niech o mnie zapomni. Wstyd.
Więc nie wysłałam i więcej się do niej nie odezwałam, i tego żałuję do tej pory.


Jakże często niszczą nas przekonania, które nabyliśmy w procesie wychowania! Moje były wyniesione z surowego domu, w którym nauczono mnie, że jak coś obiecasz, to MUSISZ dotrzymać słowa.
A jak nie dotrzymasz, to jesteś do niczego, nie pokazuj się ludziom na oczy, bo przecież nie wypada.
No i przez lata wpajane przekonanie, że nie jestem dość dobra, dość idealna, że piątka z minusem to nie piątka, a z tróją lepiej zapaść się pod ziemię i nie pokazywać światu.  

Powiecie, że to było dawno i że teraz ludzie są bardziej nowocześni, odważniejsi?  
Pod pewnymi względami tak, pod innymi nie.
Poza tym każdy jest inny i niewielkie znaczenie ma rok urodzenia.
Pracuję z menedżerami, wykładowcami, trenerami, coachami i studentami i … z  moich doświadczeń wynika, że pod płaszczykiem pozornej odwagi mnóstwo z nas kryje całą masę niszczących przekonań.

Przekonania, które utrudniają realizację celów  (bo są i inne - wspierające) siedzą w nas mówiąc – nie rób tego, i tak Ci się nie uda, nie nadajesz się, świat jest rywalizacyjny, pierwszy milion trzeba ukraść, bez znajomości nic nie osiągniesz itp. …
Znacie?

Takie przekonania tropię z moimi coachingowymi Klientami i pomagam im się z nimi rozprawiać, bo niezauważone i nieprzepracowane potrafią strasznie utrudnić życie.

I tu może ktoś zapytać, czy każde niszczące przekonanie można przepracować na coachingu?
Odpowiem – można wiele zidentyfikować, uświadomić sobie, nad wieloma pracować, ale czasem będziemy potrzebowali terapii lub dłuższej pracy niż coaching.

Coaching jest rewelacyjny, gdy mamy trochę siły, gdy przed nami wyzwanie, które przekracza nasze dotychczasowe wyzwania, gdy jesteśmy mocni i chcemy być mocniejsi.
Moja superwizorka – Monika Zubrzycka – Nowak zwykła mawiać, że na coaching przychodzi się po moc – po swoją moc, a nie po pomoc.
Po pomoc przychodzi się na terapię.

Ale uwaga - nie znam jednej metody, która za jednym zamachem załatwi wszystkie Twoje problemy, bo jak rozprawisz się z jednym, to pojawią się inne.
Bardzo lubię słowa Johna Whitmora (pierwszego Europejczyka, który pisał o coachingu), że: „Rozwój jest drogą, a nie miejscem przeznaczenia” .

Jak znajdziesz i przekonania, które Cię trzymają i zneutralizujesz je, to znajdziesz się w innym miejscu, będziesz chciał sięgać wyżej, żyć lepiej, być bardziej skuteczny/szczęśliwy/spełniony/żyć sensowniej.

I wtedy być może znowu sięgniesz po coaching, terapię, medytację, czy inne metody rozwoju.

Ja – przepracowałam temat, z którym zmagałam się w 88 roku, przepracowałam też wiele innych tematów (między innymi lek przed wystąpieniami publicznymi, dlatego jestem skuteczna w uczeniu wystąpień - bo bardzo sama musiałam pracować).
A to, że jestem coraz odważniejsza, coraz bardziej pewna siebie, skuteczna w pracy z innymi, to nie znaczy, że nie mam nad czym pracować ze sobą😉

Na pożegnanie zamieszczam zdjęcie listu od Szymborskiej i pierwszej strony mojej pracy magisterskiej.
Ciekawe jak długo będę jeszcze żałować, że nie spotkałam się z Szymborską? … Może zawsze? Ale wiecie, co jest w tym wszystkim ważne? Ważne, żeby sobie wybaczyć. A to na szczęście zrobiłam.


Do napisania postu zainspirował mnie wczorajszy wieczór poetycki w kieleckiej „poczekalni na dworcu” i wiersze Szymborskiej czytane przez Dominikę Ostałowską.

A jeśli ktoś potrzebuje coachingu, czy mentoringu, oczywiście może się odzywać 😉

 


#coachig #pracazprzekonaniami #przywodztwo #wislawaszymborska #wisławaszymborskakielce

 


 

wtorek, 7 marca 2023

Budujmy na różnicach.

 








„Pewność jest metodą zagłuszenia zdrowego instynktu, dzięki któremu szukamy prawdy” - powiedział Krzysztof Zanussi na wczorajszym pokazie filmu: „Liczba doskonała” (Pokaz inaugurował Festiwal Sztuk „Między Stronami” – festiwal, którego ideą jest stawianie pytań zahaczających o sens życia).

Film odrzuciły z eliminacji konkursowych - bo podobno „nienowoczesny i nie na czasie”, bo „teraz modny jest ateizm” –  komisje niektórych festiwali filmowych, w tym festiwalu we Włoszech i w Hiszpanii.

Pewnie jesteście ciekawi, o czym jest film? W telegraficznym skrócie - „Liczba doskonała”  to dialog między ateizmem i religią,  to pytania o tajemnicę nieodgadnionego świata. Jego główny bohater – matematyk - przeciwstawia się kultowi pełnej szafy i drugiego samochodu, poszukuje tego, co w życiu nieodgadnione i tego, co ma rzeczywistą wartość.
W mojej ocenie – doskonały głęboki film (no, może zmieniłabym zakończenie😉)

Ale wracając do rzeczy – również wczoraj - prowadząc „Coaching kariery” dla studentów Politechniki Świętokrzyskiej, zaproponowałam zespołowe ćwiczenie integrujące (bez ukierunkowania na tematy religijne), po którym jedna z grup opowiadała o sobie:  „wśród nas jest dwóch wierzących, dwóch agnostyków i jeden ateista.
Studenci przyjęli to do wiadomości nie wartościując i z pełną ciekawością pracowali razem dalej.
Nie było komentarzy w stylu: „teraz religijność jest nie na topie”, czy „jesteś zły, bo jesteś ateistą”.

Były głębokie refleksje nad różnicami, zakończone samoobserwacją swojej roli w zespole, do której zaprosiłam studentów.
Potem opowiedziałam o koncepcji ról zespołowych Belbina i syndromie „Apollo”.
Teorię przywołuję, pracując z menedżerami różnego szczebla, od Top-menedżerów do menedżerów liniowych.
Niech znają ją i studenci i niech doceniają swoje kompetencje, swój unikalny wkład w pracę zespołową.  


Znacie koncepcję? …
Syndrom Apollo to zjawisko tzw. „ujemnej synergii” – czyli efektu pracy grupowej, który jest znacznie mniejszy niż można by uzyskać sumując efekty pracy indywidualnej członków zespołu, a Meredith Belbin zaobserwował go przeprowadzając pewien eksperyment.
Badacz dał to samo ambitne zadanie różnym zespołom - zespołom ekspertów i bardzo przeciętnych pracowników i obserwował wyniki ich pracy. Test powtarzano wielokrotnie i za każdym razem wyniki były takie same - zawsze zespół ekspertów wypadał …najgorzej.

Zapewne domyślacie się, że eksperci bardzo pewni swojego punktu widzenia, nie otwierali się na dyskusję, nie brali pod uwagę innego zdania, nie potrafili słuchać i budować na różnicach.
I nie mogli ukończyć zleconej pracy.

Wnioski nasuwają się same.

Kolejny krok w biznesie, to opracowanie strategii tworzenia uczących się, innowacyjnych, bazujących na różnicach, zespołów.
Takie strategie opracowuję z zespołami menedżerskimi, wtedy dzielę się też metodami i narzędziami wdrożeniowymi.

Ale to dłuższy temat, więc zainteresowanych zapraszam do osobistego kontaktu.


A zakończę klamrą, przywołując słowa Krzysztofa Zanussiego: „Pewność jest metodą zagłuszenia zdrowego instynktu, dzięki któremu szukamy prawdy”.

Pamiętajmy o tym – w biznesie, na uczelni, w życiu osobistym.




 

 


piątek, 27 stycznia 2023

Mniej spać, więcej pracować - dylematy lidera

 





„Chcę wstawać wcześniej, żeby w czasie dnia zrealizować więcej zadań” - powiedziała jedna z moich Klientek.



A więc dziś opowieść.

  …

 Wyobraź sobie, że jesteś na łące. Po łące biegają króliki.

Jest ich mnóstwo i mnożą się, jak to króliki – to przebiega Twoje dawno zaplanowane zadanie, to pomysł na który wpadłeś scrollując media społecznościowe, no i wyzwanie z webinaru, i wymagania Twojej rodziny, i jeszcze kolejny pomysł na super biznes ..

To oczywiste, że króliki będą się wciąż mnożyły. Równie oczywiste, że chcesz przeżyć, zapewnić sobie coś do jedzenia, no i chcesz mieć w życiu trochę radości.

Żeby przeżyć łapiesz więc króliczka za króliczkiem i po jakimś czasie masz klatkę pełną króliczków, ale … nie masz siły, żeby zając się nimi, nie masz ochoty na spacer, nie masz siły zrobić z nich futrzanej czapki czy futerka (brrrr, coraz mniej mi się podoba metafora, ale brnijmy dalej), nie śpisz, pracujesz, ale i tak zaniedbujesz króliczki i większość zdycha.

 Gonisz więc za kolejnymi króliczkami – nieważne, czy to małe króliczki, czy naprawdę potężne tłuste króliki - kolejny kurs, język, kolejne kompetencje, dodatkowy milion w kieszeni, jeszcze jedno mieszkanie na wynajem …

A życie ucieka – niepowtarzalne przeżycia, ludzie, cuda przyrody, książki, spotkania, przyjemności.

Zastanawiasz się więc, jak skończyć z tym królikowym szaleństwem.

 

Zadajesz sobie pytania:

- Na czym naprawdę mi zależy?

- Jakie 20 % działań, które wykonuję, przynosi 80% efektów? (prawo Pareto)

- Co jest ważne i niepilne, ważne i pilne (Eisenhower)

Zadajesz je, ale dalej gonisz. Nie potrafisz się zatrzymać.

Mimo tego, że wiesz, co masz zrobić ... nic się nie zmienia.

I tu nagle pojawia Ci się w głowie świetny pomysł : Będę mniej spać, wstawać wcześniej!" 😉

Ponieważ wiesz, że ten pomysł zaprowadzi Cię do samozagłady, nie wstajesz wcześniej, co daje Ci dodatkowy powód do dyskomfortu.

A kolejny powód, jest taki, że doskonale wiesz, co masz robić, ale nie robisz ...

 

-  Jak przejść od wiem, do robię?

-  Jak wdrażać w życie to, co ważne?

Z moich doświadczeń wynika, że czasem to długi proces, kiedy indziej wystarczy coaching lub nawet jedna dobrze sformułowana myśl.

 

Więc dziś podrzucam Ci historię o króliczkach i myśl, która pomaga mi odpuszczać:

 „Wszystkich celów, jakie przed sobą w życiu postawię i tak nie zdążę zrealizować, więc - jakbym się nie starała - to finalnie jestem skazana na porażkę 😛

 

Będę więc częściej spacerować po łące, uśmiechać się.

 A króliki? … Wypuszczę te, które nie są mi niezbędne.”

A jak Wy jak radzicie sobie ze swoimi królikami?

#zmiana #nawyki #zzyciemnaty #priorytety

środa, 4 stycznia 2023

Minęło 10 lat





 „Wreszcie naprawdę wiem, że żyję. I właśnie dla takich dni chcę żyć! ” - pomyślałam wychodząc z uczelni. Za mną były bardzo satysfakcjonujące dwa dni –  pierwszemu nadały sensu udane warsztaty menedżerskie, drugiemu dopołudniowy warsztat online z zarządem jednej z polskich uczelni i wieczorny wykład z komunikacji w biznesie. Zaangażowanie uczestników przełożyło się na moje przeświadczenie, że robię to co powinnam i jestem w najlepszym miejscu i czasie.

Studia coachingowe ukończyłam, przed pięćdziesiątką, dokładnie 10 lat temu. Dopiero kiedy odchowałam trójkę dzieci, dałam sobie prawo, żeby realizować swoje młodzieńcze #marzenia - żeby pomagać ludziom w rozwoju, wspierać ich w osiąganiu celów, ale nie wiedziałam, na co się porywam.

To było ogromne wyzwanie, choć kapitał wyjściowy miałam pokaźny -  ukończyłam Szkołę Trenerów Wszechnicy UJ, miałam doświadczenia w prowadzeniu biznesów (firmy edukacyjnej, handlowej, pensjonatu), doświadczenia medialne (pracę w radiu, TV, rzecznikowanie), a nawet zdarzało się, że uczyłam polityków wystąpień publicznych, uczyłam też technik pamięciowych. 
Kompetencje i minione #sukcesy to była moja siła, ale i słabość, bo jak się zajmuje stanowiska, zdobywa nagrody biznesowe, to trudno zaczynać od nowa, trudno powiedzieć: „nie wiem” . Pisałam już o „nie wiem”, jako o podstawowym warunku uczenia się - zainteresowanych odsyłam do krótkiego artykułu  - https://alchemiaprzywodztwa.blogspot.com/2022/06/kiedy-niewiedza-buduje.html

To post rocznicowy, a więc pragnę napisać, że w ciągu tych 10 lat osiągnęłam więcej niż zamierzałam - przeprowadziłam w oparciu o własne programy wiele tysięcy godzin szkoleń, warsztatów i coachingów, stworzyłam programy studiów z zakresu coachingu i przywództwa, powołałam do życia Oddział Izby Coachingu, publikowałam do „Charakterów” i wydawnictw biznesowych, redagowałam blogi, występowałam w mediach i na konferencjach.

I przede wszystkim uczyłam się. Przez pierwsze 2 lata przeczytałam ponad 200 książek (czytanie na szybko i w panice to nie jest najlepsza metoda), szybko uzupełniałam kompetencje: otrzymałam akredytację IC, certyfikaty uprawniające do badań odporności psychicznej (MTQ) i przywództwa (ILM), ukończyłam Szkołę Zarządzania Zmianą i kurs Racjonalnej Terapii Zachowania oraz wiele innych szkoleń. Nie wspomnę już o kompetencjach w obszarze pracy zdalnej, które musiałam nabyć.

Nie żyłam, nie robiłam nic więcej – pracowałam non-stop, odzwyczaiłam się od oglądania telewizji, prawie nie wyjeżdżałam na wakacje, żałowałam czasu na chwile z rodziną i przyjaciółmi. Za to wplątałam się w niezwykle toksyczną biznesową współpracę.
Koszty tego wszystkiego były za wysokie - bezsenność, wycieńczenie, brak radości z sukcesów.

Mam pełną świadomość, że jako tako funkcjonuję dzięki resztkom instynktu samozachowawczego, który kazał mi prosić o pomoc i … dzięki leśnym spacerom.  Pragnę więc serdecznie podziękować za wsparcie w trudnych momentach mojej koleżance terapeutce Dominice, mojej superwizorce Monice, a przede wszystkim mojemu nauczycielowi medytacji i superwizorowi Henrykowi, a także mężowi i rodzinie.
I o mnie byłoby tyle - historia jakich wiele.

A  jaka z tego wszystkiego ma być #lekcjadlaciebie?

Może taka, że mądry sukces, to sukces, który wewnętrznie nas wzmacnia, a nie osłabia?

No a może pożyteczne będą dla Ciebie trzy moje rady?
Daję je też sobie i zamierzam korzystać – w końcu wypracowałam je sama popełniając swoje błędy.

Po pierwsze  
Prawie każdy sukces kosztuje, ale koszty można ograniczyć, pod warunkiem, że się o to zadba. Obserwuj więc bacznie swoją drogę do celu, zauważaj, czy Twój cel nie okazuje się czasem ważniejszy od Ciebie? Oczywiście możesz zdecydować, że poświęcisz się dla dobra świata lub innej szczytnej idei, ale niech to będzie Twoja świadoma decyzja.

Po drugie
W coachingu funkcjonuje pojęcie dźwigni coachingowej – chodzi o to, żeby skoncentrować  wysiłki w takim miejscu, które pozwoli najłatwiej osiągnąć zamierzony efekt.
Z moimi Klientami najpierw szukamy dźwigni, a potem dopiero tworzymy strategie działania. 
Poszukaj dźwigni, dowiedz się, co jest kluczem do sukcesu w Twojej dziedzinie, określ swoją indywidualną konfigurację. Nie działaj chaotycznie.

Po trzecie
Daj sobie na osiągnięcie sukcesu tyle czasu, ile uważasz, że powinna mieć każda inna osoba.
A pośpiech i panika przedłużają drogę do sukcesu i utrudnia uczenie się.

I jeszcze jedno – proś o pomoc i czasem komuś pomóż, możesz uratować mu życie.


Zmiana zasad - poradnik lidera

  - Jak mam zmienić zasady, skoro pracownicy przyzwyczaili się do tego, co było? Jak oni mnie potraktują, jeśli powiem, że to, co robiliśmy ...