Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odporność psychiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odporność psychiczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lipca 2023

Motywacja to proces, a nie jednorazowy akt.

 



- Mówili im już różni coachowie, co mają robić, mówili Ci, którzy odnoszą sukcesy, ale moi ludzie są zmotywowani tylko jakiś czas po tych wystąpieniach – powiedziała moja Klientka, prezes pewnej organizacji, która przyszła do mnie, bo chciała zwiększyć zaangażowanie pracowników działu sprzedaży.  
- Pani jest coachem, może Pani im jakoś lepiej powie, dotrze Pani do nich – dodała.

- Po pierwsze chciałabym sprostować - odpowiedziałam – coach nie jest człowiekiem, który ma ludziom mówić, co mają robić. Natomiast niektórzy coachowie czasami faktyczne o tym mówią. Dzieje się to, gdy bywają w innej roli - w roli mówcy motywacyjnego, trenera, mentora – tylko że to, co wtedy robią, to nie jest coaching.
A jeśli jakiś czas po minionych wystąpieniach Pani ludzie byli zmotywowani, to znaczy, że były to dobre wystąpienia.  
Oczywiście ja mogę dla Państwa zrobić kolejne wystąpienie motywacyjne, ale ono też starczy tylko na chwilę. Bo rolą wystąpienia motywacyjnego jest zmotywowanie ludzi do rozpoczęcia działania. A o ile dobrze zrozumiałam, problem Pani zespołu nie polega na pobudzeniu motywacji, ale na jej podtrzymaniu.


W związku z tym proponuję zająć się tym, co zrobić, żeby podtrzymać motywację w obliczu zniechęcenia, pojawiających się niepowodzeń, spadku pewności siebie i poczucia sensu.
A w tym obszarze możemy zrobić dużo – możemy przeanalizować to, jak i dlaczego ludzie tracą motywację, jak się wspomóc, gdy natrafiamy na przeszkody w realizacji celów, jak pracować z ograniczającymi przekonaniami i spadkiem pewności siebie.

 
Tu mogę przedstawić kilka użytecznych teorii, ale i odwołać się do doświadczeń uczestników eventu.
Potem – ponieważ każdy człowiek ma trochę inną konstrukcję, inne przekonania, inne problemy, ale i inne mocne strony - mogę zaproponować elementy coachingu  grupowego, dzięki któremu uczestnicy spotkania przyjrzą się sobie. 

Na końcu – wykorzystując poznaną teorię - będą indywidualnie i w parach rozważać te problemy z motywacją, które mogą dotyczyć ich samych. 

A potem stworzyć najlepszy dla siebie plan działania. 

Bo gdy uświadomimy sobie (na przykład dzięki coachingowi), jak to się, dzieje że spada nasze zaangażowanie, możemy stworzyć konkretny plan, który pomoże nam radzić sobie z trudnościami i zniechęceniem, jakie pojawiają się w każdym wymagającym procesie realizacji celów. I taką pracę proponuję.
Oczywiście – jeśli chcemy zadbać o swoją skuteczność – przydaje się indywidualna praca coachingowa i wsparcie w momencie, w którym problemy pojawiają się.

---

Rozmowę z moją Klientką przytaczam, żeby raz jeszcze sprostować nieporozumienia dotyczące coachingu i wystąpień motywacyjnych.
Żeby przypomnieć, że w coachingu poszerzamy pole widzenia Klienta i wspieramy go w tworzeniu skutecznej strategii, i osiąganiu celu.
Pragnę też bardzo mocno podkreślić, że motywacja to proces, a nie jednorazowy akt.

A jak Wy radzicie sobie ze spadkami motywacji – swoimi lub swoich zespołów? Jakie macie metody?


czwartek, 1 czerwca 2023

Twój świat się zawali, jak Ty się zawalisz!

 



- To mnie przerasta. Fizycznie nie dam rady.

- Za dużo tego. Jak skończę, to chyba trafię do wariatkowa!
- Jak to zrobię, to będę się zbierać przez miesiąc.

Znasz takie słowa?
A może je czasem wypowiadasz?
I z przerażeniem zabierasz się do pracy.

Ja znam. Znają moi klienci, którym pomagam ogarnąć #nadmiarowość.
Ale tym razem będzie o mnie – o mojej nadmiarowości – bo też bywam przeciążona i zarzucona pracą.

A dwa miesiące temu byłam przerażona.
❗ Przede mną było 21 dni szkoleniowych dla wykładowców akademickich i pracowników administracji i 11 dni kiedy miałam uczyć studentów (w tym weekendy), trochę coachingów i pisanie do mediów społecznościowych.

❗ Do warsztatów i zajęć mam zwyczaj bardzo starannie się przygotowywać, więc jak dni pracy przemnożę przez dwa , wychodzi, że będę pracować dzień w dzień 64 dni, a coaching i wpisy na media nie wiadomo kiedy zrobię.

Więc ogarnęło mnie przerażenie i cisnęły mi się na usta te wszystkie zdania na początku … Wiecie ;)
No ale ogarnęłam to i jestem w całkiem dobrej kondycji.
Dlaczego?

💥 Otóż dlatego, że postanowiłam, że priorytetem będzie #DBANIEOSIEBIE.
Że odpuszczę wszystkie domowe sprawy (dom jak się zaśmierdzi, to pani Kasia raz na dwa tygodnie posprząta), a na pierwszym miejscu postawię siebie – dietę, spanie, ruch, #odpoczynek.

💥Że przyjmę opcję minimum dla materiałów i papierów, że skoncentruję się na tym, co naprawdę ważne dla Klientów.

💥I odpuszczę #perfekcjonizm.

Jak postanowiłam, tak zrobiłam,
Teraz projekt dobiega końca, a ja żyję i mam się dobrze.

Wszyscy znamy przysłowie – „spiesz się powoli”,
Wiemy, że kiedy decydujemy się na podjęcie czegoś bardziej wymagającego, ambitnego, istotne abyśmy w pierwszej kolejności zadbali o siebie i swój stan psychofizyczny.

Że :
💥Regularna aktywność fizyczna, dobre odżywianie i odpowiednia ilość snu są niezwykle istotne.

💥Czas dla siebie, czytanie, spacer, słuchanie muzyki czy praktykowanie swoich hobby, pozwala nam na zregenerowanie sił i odzyskanie równowagi.

💥Wsparcie emocjonalne i zrozumienie innych ludzi mogą nam pomóc w trudnych chwilach i utrzymaniu motywacji.

💥 I że warto zająć się swoimi emocjami, medytować, oddychać, odpuszczać.
I co z tego, że wiemy?

❗ Nie wystarczy pamiętać, że "Nie możesz nalać z pustego kubka."
❗Trzeba jeszcze coś zrobić, żeby kubek nie był pusty.

No i wiecie, co się robi po okresie przeciążenia?
... 
Pewnie, że wiecie!
I nie mówicie, że nie możecie wziąć wolnego, bo świat się zawali.
To, że inni mówią, że się zawali, to ich mechanizmy obronne, manipulacja, presja którą wywierają na sobie.

❗Twój świat się zawali, jak TY się zawalisz. ❗

sobota, 13 maja 2023

Skuteczność czy efektywność?

 




Nazwijmy ją Marzena – była menedżerką w pewnej spółce.

Pracowita, mądra, inteligentna, ambitna.
Prezes cenił ją za doskonałą jakość pracy i polegał na niej w trudnych projektach.

Trudne projekty mnożyły się, a ona rzucała się w wir pracy i dowoziła - wszystko na czas, wszystko najlepszej jakości, wszystko z uśmiechem, oczywiście pracując po godzinach, w weekendy i święta.

Gdy miała przed sobą kolejny szczególnie ambitny projekt, a niespodziewanie zaczęła mówić o tym, że nie da rady, że jest potwornie zmęczona, szef zafundował jej coaching.

💥Bo przecież firma musi działać i zarabiać. Kto ma to rozumieć, jak nie ona – prawa ręka prezesa?
Tylko tyle, że ona była na skraju wypalenia, coraz gorzej się czuła i mniej spała.

💥Oczywiście wiedziała, że musi odpocząć, tylko czekała z tym odpoczynkiem … na co? Na wypalenie? Na coaching?

💥Szkoda, że tak często bagatelizujemy stare chińskie przysłowie, które mówi że "IM BARDZIEJ SIĘ SPIESZYSZ, TYM WOLNIEJ POWINIENEŚ IŚĆ".
Optymalizacja wysiłków i uważność nie jest potrzebna nigdy tak bardzo, jak wtedy gdy się spieszysz.

💥 Trochę się zdziwiła, gdy zapytałam ją kiedy jest skuteczna, a kiedy efektywna.
Oczywiście wie, że skuteczność to wyniki, to osiąganie zamierzonych celów, a efektywność to osiąganie celów w sposób ekonomiczny, wydajny i z minimalizacją zasobów, takich jak czas, pieniądze, wysiłek.

Wie, że trzeba zadbać o proces dochodzenia do celu.
Ale w jaki sposób dba?

💥Jak często pracuje nad tym, żeby zoptymalizować pracę, delegować zadania, odpoczywać?
Kiedy w interesie i jej, ale i szefa jest, żeby wykazała się asertywnością?
Gdzie jest granica między perfekcjonizmem, a jakością?

💥Menedżer musi to wiedzieć, bo odpowiada nie tylko za swoje zaangażowanie, ale i za zaangażowanie zespołu. Bo jego zachowania modelują zachowania grupy.
Bo odpowiada za to, kim się stają ludzie realizując swoje zadania - czy mają energię do pracy, czy patrzą na swoją pracę ze wstrętem, a może z ciekawością?

Warto dodać, że umiejętny proces dochodzenia do celów buduje naszą odporność psychiczną.
Sama bardzo dbam o proces - o swoją kondycję, o energię i świeżość. 
Świeżość spojrzenia jest w moim wypadku (i nie tylko moim) kluczowa, bo projekty rozwojowe to kreatywne projekty.
Dbałość o energię jest kluczowa zawsze, szczególnie, gdy czujesz się zmęczony i zagrożony wypaleniem zawodowym. 


niedziela, 7 maja 2023

Spokój lidera

 

"Ptaki do was lgną, bo jesteście spokojni i nie wykonujecie gwałtownych ruchów" -  powiedziała opiekunka papug. 

Wszyscy wiemy, że tak właśnie jest, prawda?

Jeśli spokojnie się zachowujemy, zwierzęta mają do nas zaufanie.

Ale jak często myślimy o tym, że spokojne zachowanie przyciąga też ludzi?


Ważne, żeby o tym pamiętać, jeśli liderujemy jakiejkolwiek grupie.

Ważne, żeby nauczyć się "odpalać" swój wewnętrzny spokój.

(Ten zewnętrzny - gdy zachowujesz "poker face", a w środku gotujesz się z wściekłości - się nie liczy. Jest do szybkiego zidentyfikowania.)

Jak to zrobić?

Najpierw przeanalizujmy sytuacje, w których zachowujemy się spokojnie.

Dla każdego to zapewne inne sytuacje, i tylko pracując indywidualnie jestem w stanie pomóc komuś "namierzyć" swoje wyzwalacze spokoju, ale dla użytku ogólnego zaryzykuję i uogólnię, bo są przecież wyzwalacze, które działają u większości osób.


💥Z moich obserwacji wynika, że najczęściej jesteśmy spokojni wtedy, gdy mamy doświadczenie w obszarze, w którym się poruszamy (na przykład w zarządzaniu ludźmi, w prowadzeniu wykładów czy warsztatów).

Czemu? bo wtedy nie boimy się nieprzewidzianych sytuacji, tyle już ich przeszliśmy!

💥Jesteśmy spokojniejsi, gdy wierzymy w swoje możliwości i możliwości swojego zespołu

💥i gdy doskonale panujemy nad emocjami.

💥Jesteśmy spokojni gdy wiemy dokąd dokładnie zmierzamy, co chcemy osiągnąć i gdy potrafimy podnosić się po porażkach.

💥I gdy potrafimy spojrzeć z perspektywy na bieżącą sytuację - lekko się zdystansować.

💥I gdy nie zagraża nam realne niebezpieczeństwo.

Swoim coachingowym Klientom - którzy chcą odnaleźć w konkretnej sytuacji spokój - proponuję czasem spojrzenie z perspektywy - roku, dwóch, pięciu lat, czasem pracujemy nad znalezieniem rozwiązania i wykonaniem pierwszego kroku, czasem nad uzupełnieniem wiedzy, czasem wzmacnianiem pewności siebie.

Czasem przydają się metody zarządzania emocjami, medytacja, ruch na świeżym powietrzu, kontakt z przyrodą.

Czasem budowanie odporności psychicznej.

Wszystkich możliwości pomocy sobie, żeby emanować spokojem nie jestem w stanie opisać, opiszę, bo wiele zależy od indywidualnej sytuacji. Co więcej, czasem to proces wymagający współpracy z fachowcem - coachem lub terapeutą.

No ale spójrzmy na spokój z jeszcze jednej perspektywy - zastanówmy się, czy żeby przyciągać ludzi wszyscy mamy być oazą spokoju, poruszać się spokojnie, mówić spokojnie, nie wściekać się?

Moim zdaniem absolutnie nie o to chodzi.

Bo jest w porządku, gdy pokazujemy ludziom naturalne emocje, nawet jeśli czasem emocje nas poniosą.

Ważne, żebyśmy umieli wrócić do stanu wewnętrznej stabilności, przeprosić, wybaczyć sobie i innym, i dalej iść w wyznaczonym kierunku - z dobrą intencją i właściwą sobie dynamiką.

"Masz w sobie spokój i energię" - to chyba najwartościowszy komplement, jaki otrzymałam od mojego Klienta.

Bo spokój nie musi oznaczać braku energii, bo chcemy pracować z ludźmi, którzy są spokojni, ale nas nie uśpią, z którymi mamy dobry kontakt i nie boimy się nieprzewidzianych ekscesów.

Temat niewyczerpany i mogłabym tak pisać i pisać.

Dotyczy nas wszystkich.

Ja dzięki pracy nad sobą, konkretnym działaniom, medytacji i życiowemu doświadczeniu mam coraz więcej spokoju.

Ale nie mam magicznej pigułki, która zmienia ludzi choleryków w baranki.

Mam tylko garść metod i narzędzi, którymi można się posłużyć w swojej indywidualnej drodze.

środa, 2 listopada 2022

Jak odgonić trudne myśli?




Co mamy robić z negatywnymi/przerażającymi/dołującymi myślami, które uparcie powracają?




Na początek listopada to bardzo aktualny temat, bo jesień, święto zmarłych, wojna, polityka oraz własne problemy dostarczają namiaru tematów do zamartwiania się i „czarnych” myśli do odganiania. Te myśli czasem się tylko przemykają, a czasem powracają uparcie w postaci tzw. „ruminacji”.
Jak sobie z nim radzić?

…

Pewnie słyszeliście, że myśli są jak obłoki na niebie, że przychodzą i odchodzą i że najważniejsze, to je zauważać, a potem nie walczyć, tylko obserwować i odpuszczać. Dzięki obserwacji mamy świadomość siły, częstotliwości  i jakości myśli. Kolejny krok – polecenie „odpuść” jest prosty tylko teoretycznie, a więc znajdujemy przeróżne metody na pozbycie się myśli, które nam nie służą.

…

Bywa, że zgodnie z tzw. „pozytywnym” (ja nazywam je magicznym) myśleniem, ludzie wmawiają sobie, że zamiast gnębiących je treści, stworzą pozytywną narrację i ich sytuacja się zmieni. Tymczasem „pozytywne myślenie” daje często negatywne rezultaty w postaci rozdygotania, wewnętrznego konfliktu i powiększenia problemu, i nie mobilizuje do działania w celu poprawy sytuacji. Każdy pewnie zna znerwicowane osoby, które wciąż deklarują, że pracują nad pozytywnym myśleniem, a od lat toną w problemach.

…

O wiele lepiej przyjrzeć się negatywnym myślom, zidentyfikować obawy, które się za nimi kryją i działać celowo, aby zapobiec temu, czego się obawiamy. Robić to, co się da, na co mamy jakikolwiek wpływ.

Warto dodać, że osoby odporne psychicznie starają się poszerzać strefę swojego wpływu – angażują się społecznie i politycznie, walczą o to, co jest dla nich ważne, często robią to z ludźmi myślącymi podobnie, a więc w bonusie otrzymują grupę wsparcia. Może warto je naśladować?

…

No a co, jeśli dręczą nas kwestie, na które nie mamy żadnego wpływu?

Można na przykład być szybszym od swoich myśli – nie pozwolić im się zadomowić w naszej głowie.

Wspominana często przeze mnie pani prof. Maria Pąchalska, światowej klasy neuropsycholog w której wykładach miałam przyjemność uczestniczyć, opowiadała: „Gdyby mój mózg wiedział, ile nocy nie spałam i jak długo podróżowałam, to nie dałabym rady poprowadzić wykładu”.

Strategię stosowałam ponad 30 lat temu, gdy ciężko chorowałam. Gdybym wtedy powtarzała sobie, że mam 30% szans na przeżycie, mogłabym się tak osłabić, że już by mnie nie było. Ta myśl oczywiście powracała, ale nie dawałam jej szans, żeby się rozsiadła w moim mózgu – w zamian tworzyłam plany działania i zajmowałam się życiem.

…

Co jeszcze możemy robić?
Osobiście lubię nadawać sobie moc – powtarzać, że nie mam wpływu na to, jaka myśl we mnie powstaje, ale nie jestem swoją myślą, jestem od niej większa, więc mogę ją w każdej chwili ją przerwać, pozwolić sobie na długi wydech, i przekierować umysł gdzie indziej.  

Znam osoby, które przeganiają niepotrzebne myśli, powtarzając różne hasła, czy nawet przekleństwa.

Niektórym pomaga tzw. technika billboardu – wyobrażasz sobie, że Twoja myśl jest jak blliboard na ulicy, a Ty przejeżdżasz koło niej, zauważasz ją, a potem mijasz i już jej nie ma.

...

Ponieważ myśli są uparte i im bardziej ich nie chcemy, tym bardziej powracają, czasem można użyć podstępu – na przykład zabawić się w niemyślenie o czymś, co nam służy. Jeśli powiem sobie, że „dziś pod żadnym pozorem nie będę myśleć o najbliższych wakacjach, które zapowiadają się cudownie”, to bardzo prawdopodobne jest, że myśl o wakacjach będzie nas prześladowała przez cały dzień, usuwając w cień  niechciany monolog wewnętrzny.

Metodą wartą uwagi jest racjonalna terapia zachowania pomagająca przepracować własne oprogramowanie. To nieco bardziej rozbudowana metoda, którą stosuję czasem w coachingu i tu tylko zasygnalizuję, że jest.

W pracy samodzielnej można wykorzystać na przykład pisanie ekspresywne, czyli uwolnienie myśli poprzez pisanie o tym, co nas dręczy.

Wiecej czytaj tutaj!
Można też zająć się czymś przyjemnym i wciągającym – dla jednych będzie to rozmowa z bliską osobą, dla drugich hobby, ruch, ulubiony film albo książka.

Jest wiele innych metod. Kluczowe, żeby nie tylko o nich wiedzieć, ale je stosować.

A jakie Wy macie sposoby radzenia sobie z negatywnymi myślami?
Podrzućcie swoje pomysły, niech pod postem stworzy się zbiór różnych propozycji – przydadzą się, bo jak wiadomo,  każdy z nas funkcjonuje inaczej i potrzebuje innego remedium.

Zmiana zasad - poradnik lidera

  - Jak mam zmienić zasady, skoro pracownicy przyzwyczaili się do tego, co było? Jak oni mnie potraktują, jeśli powiem, że to, co robiliśmy ...